Jak już kiedyś wspomniałam, na moim blogu będę również umieszczać zdjęcia moich paznokci, które tak samo jak oczy uwielbiam malować. W mojej kolekcji znajduje się już ponad 50 sztuk lakierów różnych firm jak i kolorów. Rzadko kiedy można mnie spotkać bez lakieru na paznokciach, choć wiem że to nie robi dobrze mojej płytce paznokciowej. Ona też musi czasem odpocząć, bez żadnych odżywek, nawet bezbarwnej emalii.
Od jakiegoś czasu polowałam na dobrze kryjący czarny lakier. Jak powszechnie wiadomo, choć nie wiem dlaczego tak się dzieje, czarne kolory mają w zwyczaju być dość wodniste i nawet po dwóch warstwach prześwituje przez nie paznokieć.
Raz nawet pokusiłam się na taki, co prawda cenowo być zbyt tani, ale co się dziwić - jaka cena taka jakość. Lakier był firmy Lady Code (o ile dobrze pamiętam), był okropny. Dla sprawdzenia nałożyłam trzy warstwy, ale mimo to nie pokrył wystarczająco całej płytki.
W zeszłym tygodniu kupiłam czarny lakier firmy Bell z serii Glam Wear nr 412. Jak pisze producent na buteleczce - ma być trwały, superkryjący z połyskiem. Przyznam szczerze, że w tym przypadku nie oczekiwałam dużo lepszych efektów, ale miło zostałam zaskoczona. Kosztował 12zł, po nałożeniu dwóch warstw wygląda wyjątkowo dobrze, zero prześwitów, dobre krycie i oczywiście ma połysk. Co do trwałości jeszcze nie wiem jak to będzie, mam go od wczoraj, ale obecnie jestem bardzo zadowolona
Lubię błyskotki na paznokciach, i rzecz jasna tym razem nie mogłam się bez nich obejść. Na czarny lakier, od 3/4 powierzchni paznokci nabazgrałam trzema lakierami z brokatem, świecącymi drobinkami.
Mam nadzieję, że się podoba ;)
Pozdrawiam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz